podatki
Podatki, o których mogłeś nie słyszeć. Foto RODNAE Productions/Pexels

Z Urzędem Skarbowym nie warto „zadzierać” – o tym, wie chyba każdy z nas. Regularnie i rzetelnie składamy deklaracje podatkowe, a potem dbamy o uiszczenie w terminie ewentualnej niedopłaty. Tymczasem są takie podatki, o których istnieniu możemy nie widzieć i nie spodziewać się, że nas dotyczą. Co warto wiedzieć o kilku mniej popularnych podatkach?

Konsekwencje braku wiedzy

Powinniśmy wiedzieć, że dopełnienie obowiązku podatkowego spoczywa na naszych barkach, a nieznajomość prawa czy roztargnienie nie są żadną wymówką:

Obowiązek podatkowy zostaje na nas nałożony automatycznie z chwilą wystąpienia określonych okoliczności, np. przyjęcia darowizny, podpisanie umowy kupna i Urząd nie będzie sam wzywał nas do opłacenia należności. To na nas nałożony jest prawny obowiązek złożenia deklaracji podatkowej w określonym terminie i we właściwym dla danego terenu urzędzie. Praktyka pokazuje, że niezapłacenie tego rodzaju podatków zdarza się nawet najbardziej solidnym płatnikom, bo w natłoku innych formalności związanych z ważnymi wydarzeniami w życiu, jak ślub czy długo wyczekiwane kupno auta, łatwo o tym zapomnieć. Tymczasem do podstawowej zaległości fiskus dolicza też odsetki już od pierwszego dnia zwłoki. Urząd może przeprowadzić wyrywkową kontrolę w każdym momencie, również kilka lat po wystąpieniu konieczności rozliczenia, a kiedy upomni się o pieniądze w słabszym dla naszego budżetu miesiącu, to może być dla nas początek poważnych problemów finansowych – mówi Katarzyna Wieliczko, ekspert Intrum.

Podatki od darowizn

Nowożeńcy, świętując wejście w nowy etap życia, raczej nie myślą w pierwszej kolejności o podatkach, jednak powinni wiedzieć, gotówka i prezenty rzeczowe, które otrzymują z tej okazji są przedmiotem opodatkowania z tytułu darowizny. Zapłacić musimy wtedy, gdy wartość wszystkich darowizn pochodzących od jednej osoby w ciągu 5 lat przekroczy ustalony limit. Ten jest uzależniony od stopnia pokrewieństwa darczyńcy względem obdarowanego.

  • I grupa podatkowa, czyli małżonek, wstępni (rodzice, dziadkowie, pradziadkowie), zstępni (dzieci, wnuki, prawnuki), pasierb, rodzeństwo, ojczym, macocha oraz zięć synowa i teściowie. Jeśli darowizna od takiej osoby nie przekroczy 9 637 zł, nie musimy nigdzie tego zgłaszać, ale gdy ta wartość jest większa, mamy 6 miesięcy na powiadomienie Urzędu Skarbowego. Wtedy zostaniemy formalnie zwolnieni z obowiązku podatkowego. Zaniedbanie obowiązku zgłoszenia poskutkuje jednak nałożeniem podatku i koniecznością jego zapłaty.
  • II grupa podatkowa– zstępni rodzeństwa, rodzeństwo rodziców, zstępni małżonków pasierbów, małżonkowie rodzeństwa i rodzeństwo małżonków, małżonkowie rodzeństwa małżonków, małżonkowie innych zstępnych. Tutaj podatek płacimy, gdy wartość darowizny przekroczy 7 276 zł.
  • III grupa podatkowa – do niej zaliczają się osoby z nami niespokrewnione: np. pracodawca czy przyjaciele. Podatku nie musimy płacić, jeśli prezent od nich nie przekroczy wartości 4 092 zł.

Podatek od darowizny osób z grupy II i III musimy opłacić w ciągu miesiąca od dnia uroczystości.

Wiele młodych par, nawet jeśli wie o konieczności odprowadzenia podatku, odkłada to, ale dla dobra wspólnych finansów absolutnie nie warto z tym zwlekać. Choć fiskus nie zajrzy w koperty, to kiedy para za otrzymane pieniądze dokona większego zakupu albo wpłaci większą sumę na konto bankowe, Urząd Skarbowy może się zainteresować, skąd pochodzą fundusze. Jeśli wyjdzie na jaw, że są darowizną, od której nie odprowadzono  należnego podatku, to urząd nałoży dotkliwą karę w wysokości 20% od niezgłoszonej kwoty. Początek małżeństwa to także początek wspólnej historii finansowej: plany na kupno domu, mieszkania czy samochodu. Nie warto zaczynać wspólnej przyszłości od wspólnego długu, który nam w tym przeszkodzi – podpowiada ekspertka.

Warto pamiętać, że opodatkowana jest jedynie nadwyżka przekraczająca podany limit. Konieczność odprowadzenia podatku od darowizn dotyczy nie tylko nowożeńców a każdego, kto został obdarowany kosztownym prezentem.

Samochód z podatkową „przyczepką”

Kupując samochód z salonu lub komisu otrzymujemy fakturę VAT, która zawiera podatek. Po dokonaniu transakcji nie musimy dodatkowo niczego opłacać. Gdy kupujemy auto od osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej, obowiązuje nas samodzielne opłacenie podatku. Wynosi on 2% ceny nabycia (na podstawie deklaracji PCC-3 – podatek od czynności cywilnoprawnych). Mamy na to dwa tygodnie od zawarcia umowy kupna. Warto wiedzieć, że dotyczy to również sytuacji, gdy kupujemy auto pochodzące z zagranicy, ale w chwili kupna już znajdujące się na terenie naszego kraju, i właśnie tutaj podpisujemy umowę.

Kara za niewywiązanie się z tego obowiązku wynosi obecnie od 280 zł (1/10 płacy minimalnej) do 56 000 zł (20-krotność płacy minimalnej). Podatek od nabycia auta nie obowiązuje: gdy wartość rynkowa używanego pojazdu nie jest wyższa niż 1000 zł, gdy nabywcą jest osoba niepełnosprawna, kupująca go na własny użytek lub gdy auto w momencie zakupu pozostaje zagranicą (wtedy w grę wchodzi jedynie podatek akcyzowy).

Podatki od sprzedaży

Dziś każdy może zostać sprzedawcą. Jednak nie każdy wie, że sprzedaż używanych rzeczy, takich jaki meble, ubrania czy stare książki, także może podlegać opodatkowaniu. Dzieje się tak, gdy przedmiot, który sprzedajemy jest naszą własnością krócej niż pół roku. W takiej sytuacji Urząd Skarbowy traktuje tę rzecz jak nową, a więc należy wykazać ją w deklaracji PIT 36 jako przychód ze zbycia rzeczy ruchomych. „Bezpiecznie” możemy sprzedawać w Internecie rzeczy do kwoty, która miesięcznie nie przekracza 50% obowiązującego minimalnego wynagrodzenia wtedy sprzedaż kwalifikuje się jako prowadzenie działalności nierejestrowanej. Płacimy wtedy podatek uwzględniony w rocznym PIT. Powyżej wspomnianej kwoty działalność powinna zostać zarejestrowana.

– Skala handlu internetowego jest coraz większa, więc i fiskus coraz dokładniej go monitoruje. Nie opłaca się ponosić ryzyka, że wpływy z nieopodatkowanej sprzedaży trafiające na nasze konto zwrócą uwagę urzędników. Tymczasem, nawet nie mając złych intencji, bardzo łatwo pogubić się co, ile i kiedy sprzedaliśmy i nieświadomie przekroczyć granicę dozwolonych kwot. Gdy zauważy to fiskus, rusza cała lawina kosztów do zapłaty. Zaległy podatek, odsetki od niego, kary za niedopełnienie obowiązku podatkowego. Jeśli fiskus zakwalifikuje naszą sprzedaż jako działalność gospodarczą podlegającą rejestracji, dojdą do tego składki ZUS, liczone nie tylko od daty wykrycia sprawy, ale i wstecz. W grę wchodzi także zaniechanie konieczności ewidencjonowania sprzedaży przy zastosowaniu kasy rejestrującej. To już prawdziwa lawina kosztów, która w takiej kumulacji łatwo przeistacza się w długotrwały dług – komentuje ekspertka.

Dlatego dla własnego bezpieczeństwa finansowego warto prowadzić dokładną ewidencję sprzedawanych rzeczy, aby kontrolować sumy ze sprzedaży. Nie zaszkodzi także zbierać paragony, które potwierdzają wyjściową wartość rzeczy, które przeznaczamy na sprzedaż oraz datę ich zakupu.

Opodatkowane cztery łapy

Decyzję, czy właściciele czworonogów są zobowiązani do zapłaty daniny, podejmuje indywidualnie konkretna gmina. Zaskakujący może być fakt, że na przykład w stolicy ten podatek nie obowiązuje, ale już w niewielkim Zgierzu w województwie łódzkim wynosi 50 zł rocznie. Maksymalna kwota do zapłaty z tego tytułu to 130 zł na rok. Podatki od psa powinniśmy uregulować do końca kwietnia każdego roku i w ciągu 14 dni od momentu, w którym staniemy się opiekunami zwierzęcia. W przypadku opóźnienia zostaną nam naliczone odsetki w wysokości do 10% rocznie od należnej sumy. Z opłaty są zwolnione m.in. osoby niepełnosprawne oraz po 65. roku życia, a w niektórych miejscach także te, które przygarnęły pupila ze schroniska.

– Podatek od posiadania psa jest o tyle kłopotliwy, że nie obowiązuje wszędzie. Tam, gdzie jest obligatoryjny, kryteria znacznie mogą się różnić między różnymi rejonami kraju. Jeśli nie zasięgniemy wiedzy, jakie regulacje w tym zakresie obowiązują na terenie danej gminy, może się okazać, że niespodziewanie narobiliśmy sobie długu np. w momencie przeprowadzki – przestrzega Katarzyna Wieliczko.

Zadłużenie w Urzędzie Skarbowym, nawet jeśli jest niewielkie, może bardzo utrudnić nam życie. Możemy mieć kłopot z zaciągnięciem kredytu, trafić do rejestrów dłużników, np. KRD. Nie pozwólmy, by brak należytej wiedzy spowodował długi, które nieoczekiwanie spadną na nasze barki podczas kontroli fiskusa.

PODZIEL SIĘ